Pablopavo w łódzkiej Scenografii

  • 12 April, 2014
  • Michał Balcer

Gdy na początku roku Pablopavo ogłosił, że wyrusza na tournée po Polsce, próżno było na liście koncertów szukać Łodzi. Dopiero ósmego lutego zaanonsowano miasto włókniarzy. Występ miał się odbyć ponad dwa miesiące później. Ale w końcu nadszedł ten dzień – 12 kwietnia, a warszawiak w klubie Scenografia pokazał, że warto było tak długo na niego czekać. 

Pablopavo wraz z Ludzikami i wspierającym go wokalnie Earl Jacobem (ubranym w koszulkę – reklamę swojego albumu o najzabawniejszym tytule w historii polskiej fonografii „Warto Rozrabiać”) pojawił się na scenie kilka minut przed 21. Zaczęli od mocnego, bluesowego akcentu w postaci „Piątku” z ostatniej płyty zespołu „Polor”. Utwory z tego krążka (zabrakło jedynie „Eleganckich Pesymistów” i autoportretu„Pablo i Pavo”) stanowiły, co zrozumiałe, większość sobotniej setlisty. Poza nimi w zasadniczej części koncertu usłyszeliśmy jeszcze: „Telehon”, „Piosenkę Ze Śmieci”,„Oddajcie Kino Moskwa”, „Indziej”, „Złoto” i „Dym Dym”.

Oczywiście Pablopavo to także świetny konferansjer. Myślę, że gdyby Ludziki nie grali, a on skupił się na opowiadaniu, a nie śpiewaniu, to wciąż byłoby to fantastyczne widowisko. Po prostu chce się słuchać tego, co ma do powiedzenia. A, że robi to niezwykle barwnie, to tym bardziej należy mu wystawić wysoką ocenę za występ w Scenografii. Praktycznie każdy z utworów był okraszony jakąś anegdotą. I tak dowiedzieliśmy się, że podczas przesłuchań do szkoły muzycznej usłyszał, że nie umie i nie powinien śpiewać (chociaż ma dobrą emisję głosu), że lubi się komuś dograć do płyty (dzięki czemu pojawił się już na ponad 60 albumach), że podczas„Dancingowej Piosenki Miłosnej” myśli o swojej żonie i stara się nie pomylić tekstu, że dziecko koleżanki szuka kitu do żucia (bo nasłuchało się „Nemeczka”), a „Indziej”zostało napisane, aby w trakcie koncertów rozruszać publiczność. Ponadto nadmienił, że podoba mu się inicjatywa zamieniania starych kin w miejsca służące kulturze (tak a propos Scenografii, w której kiedyś mieściło się legendarne, łódzkie kino studyjne Cytryna), a nie w galerie handlowe jak to się dzieje w Warszawie. Oczywiście jako fanatyk Legii nie byłby sobą, gdyby nie spytał ilu jest na sali kibiców Widzewa i ŁKS-u. Na szczęście wszyscy przyszli do klubu na ulicy Zachodniej 81/83 posłuchać muzyki, a nie uskuteczniać mocno już przebrzmiałe łódzko – warszawskie piłkarskie animozje. 

Podczas rozmowy z Marią Szabłowską w radiowej Jedynce Pablopavo wspomniał kiedyś, że małe ojczyzny powinno się szanować. Do przyjazdu do Łodzi solidnie się przygotował. Wiedział na przykład, że Marek Niedźwiecki pochodzi z jej okolic, znał nawet miejscowe ulice i dzielnice. Podczas bisu zespół zagrał dwa kawałki: „Jurek Mech” i „Do Stu”. I właśnie podczas tej ostatniej Paweł Sołtys wplótł w tekst słowa, brzmiące mniej więcej tak: „Podaj mi rękę w Łodzi, na Piotrkowskiej, na Widzewie, Bałutach i na Limance”, czym kupił mnie do reszty. Klasa sama w sobie. Ponadto śmiał się, że „Bulaj” to numer dla miasta włókniarzy, ale o Warszawie, jakkolwiek ja uważam, że problematyka tej piosenki pasuje do obu tych miast. I nie tylko dlatego, że jestem zwolennikiem teorii duopolis, a panie prezydent naszych miast noszą to same imię. 

Od pierwszej piosenki wiedziałem, że to będzie bardzo energetyczny i niezapomniany koncert. Jak tylko Pablopavo zaczął śpiewać „Piątek” (ach ta emisja głosu), można było wyczuć, że tak on, jak i jego koledzy z kapeli są w świetnej formie. A mury starego budynku Scenografii dosłownie trzęsły się. I chociaż w klubie nie pojawiło się zbyt wiele osób, to jednak należy podkreślić, że byli to najwierniejsi z wiernych fanów Mistrza. Znali wszystkie teksty na pamięć, w lot łapali wszystkie aluzje do jego twórczości. Występ z kategorii totalnych. Osobiście spełniłem swoje kolejne koncertowe marzenie. Następne (chyba już ostatnie) też jest związane z Pawłem Sołtysem – duet z Praczasem. Mam nadzieję, że będzie mi dane. Może w Scenografii, która ze swoją nietuzinkową ofertą powoli staje się ważnym punktem na muzycznej mapie Łodzi. 



Pablopavo w łódzkiej Scenografii" data-numposts="5">

Nadchodzące wydarzenia